Wydaje się, że wszyscy ostatnio mamy te beat’y w głowach. Utrzymujący się na listach Electro House, niesamowity remiks DJ’a i producenta Revolvr ( z Donaldem Glaude i wokalem Sue Cho) trafił do seta Tiësto na Ultra Music Festivalu w tourze Club Life 2011, oraz do zestawienia Beautiful Miami zaledwie kilka dni po premierze. „Beats Inside My Head” z oryginalnym electro-house’owym „Warface” ( z DJ Scotty Boy’em i DJ Red’em) sprawił, że Revolvr stał się potencjalnie kolejnym wielkim artystą amerykańskiej sceny muzyki tanecznej.
Revolvr ( Touvan Sughiarto) dorastał pod wpływem muzyki klasycznej, rocka, hip-hopu, dubstepu, drum&bass’u i innej elektroniki. Jego kompozycje ukazują niezwykle atrakcyjne melodie wsparte wybuchowymi beat’ami, które wręcz miażdżą parkiety. Z niewykorzystanego arsenału utworów dla Bazooka Records, BugEyed Records i innych labeli, jego ostatnie sukcesy mogą być jedynie iskrą w nadchodzącym „wielkim wybuchu”.

Co możesz nam powiedzieć o swojej przeszłości? Gdzie dorastałeś i co teraz robisz?
Revolvr: Miałem kilka rozdziałów w życiu. Urodziłem się w Queens, w Nowym Jorku, gdzie spędziłem dzieciństwo. Przeprowadziliśmy się do San Francisco, gdzie dorastałem. Młodość spędziłem w San Diego, a teraz przeniosłem się do Las Vegas…
Jak rozpocząłeś tworzenie muzyki i pracę jako DJ ?
Revolvr: W muzyce elektronicznej zawsze było coś, co mnie intrygowało. W szkole średniej, podczas gdy moi koledzy słuchali radio, ja słuchałem Prodigy, Massive Attack, Crystal Method, Orbital i innych. W liceum zaprzyjaźniłem się z kilkoma DJ’ami sceny undergroundowej. Zafascynowałem się tym i natychmiast kupiłem amatorski gramofon paskowy. Nigdy nie oglądałem się za siebie.
Jak opisałbyś muzykę, którą nagrywasz?
Revolvr: Melodyjna, dynamiczna, ruchliwa. To ja mam wpływ na całe spektrum, czuje, że porządkuję każdy dźwięk i formuję w swoje struktury. Bez względu na styl, zawsze jest jakiś element poruszający każdy utwór. Wkładam cała moją duszę w muzykę w taki sposób, że energia po prostu wypływa z głośników i trafia do tłumu. Chcę, aby ludzie nie tylko się poruszali. Chcę, by doświadczyli czegoś, co będą długo pamiętać.
Grasz na żywo? Czy nie tylko? Jak opisałbyś swoje sety?
Revolvr: Nie gram tylko na żywo, większość to „DJ’ka”. Znam kilka sztuczek „live”. Moje sety są budujące i bardzo upliftingowe, używam wielu tricków i efektów. Publiczność musi doskonale się bawić i chcę im to zapewnić. Kocham to co robię i myślę, że to, że granie sprawia mi tak ogromną radość i udziela się publiczności, co dodaje im energii.
Czy masz jakichś mentorów, którzy pomogli Ci rozpocząć karierę? Komu lub czemu zawdzięczasz najwięcej?
Revolvr: Chodziłem do szkoły, co pomogło mi obrać pewną drogę. Po tym stałem się muzycznym maniakiem i nauczyłem się wszystkiego sam. Najważniejszą rzeczą jest to, by pamiętać że nikt nie jest w stanie Cię czegoś nauczyć, dopóki sam nie odkryjesz siebie. Zawsze starałem się pomóc ludziom, udzielając im wskazówek i uwag, ale ostatecznie tylko oddanie się w pełni sztuce popchnie Cię do przodu.
Kiedy po raz pierwszy poczułeś, że odkryłeś swój własny styl?
Revolvr: W zeszłym roku zrobiłem remiks utworu Scotty Boy’a i DJ Red’a pt. „4 a.m In Vegas”, który ukazał się pod moim prawdziwym nazwiskiem (Touvan), zanim jeszcze zmieniłem pseudonim na Revolvr. Własnie wróciłem z wydarzenia Burning Man, co otworzyło mi oczy i pozwoliło włożyć uczucie do utworu. To był dla mnie wielki przełom, zwłaszcza, gdy widziałem reakcje fanów. Po tym stałem się Revolvr. Nawet najbliżsi przyjaciele mówili mi: „Odnalazłeś siebie”.

Jak wyjaśnisz swojej rodzinie muzykę, którą tworzysz?
Revolvr: „NIE GRAJ tego w kościele. Szczególnie „Warface””.
Czy jesteś typem muzyka, który siadając do pisania utworu wie już, czego chce, czy jest to raczej proces eksperymentów, prób i błędów?
Revolvr: Wszystkie powyższe. Czasami po prostu przychodzi do mnie to, co chcę zrobić. Innym razem pomysł na record pojawia się gdy kładę się spać, wtedy muszę szybko wyskoczyć z łóżka i to zapisać. Czasem zaczynam zupełnie od zera, zamykam oczy i pozwalam się ponieść. Bywają momenty, że pracuję nad czymś kilka dni, po czym okazuje się, że to nie to, co chciałem osiągnąć i ponownie zapisuję utwór, czasem kilka razy, zanim jestem z niego naprawdę zadowolony. Proces twórczy zależy od tego, co aktualnie dzieje się w moim życiu.
Kiedy zaczynasz pisać, co jest pierwszą rzeczą, którą robisz? Ile czasu zajmuje jedno nagranie?
Revolvr: Zaczyna się od pomysłu. To właśnie pomysł jest „motorem” całości. Jest elementem, który przemawia do Ciebie jako pierwszy. To zazwyczaj 30-40 sekundowe loop’y. Potem, gdy czuję, że mam to czego szukałem pracuję nad szczegółami. Ile zajmuje jedno nagranie? To zależy od wielu kwestii. Jeżeli chcę zrobić coś naprawdę dynamicznego i technicznie doskonałego poświęcam godziny dla uzyskania jednego dobrego loop’a. Zdarza się, że jeden track powstaje w 48 godzin.
Gdzie nagrywasz?
Revolvr: W moim studio. Mam też laptopa i przenośny keyboard podróżny. Koncept „Beats Inside My Head” powstał w samolocie, w drodze powrotnej z koncertu. Mimo, że jestem w stanie pracować „w terenie” lubię mieć studio do pracy w domu. Mogę się tam maksymalnie skupić.
Czy masz ulubiony sprzęt i oprogramowanie?
Revolvr: Analogowy syntezator Little Phatty. Nie jestem mocny jeżeli chodzi o sprzęt, ale w analogowym dźwięku jest coś, co powoduje, że zaciskasz zęby. W zakresie oprogramowania lubię używać Reason’a. Ma doskonałą jakość dźwięku i nieograniczone możliwości.
Wstajesz wcześnie rano? Czy jesteś nocnym markiem?
Revolvr: Zdecydowanie to drugie. Chociaż budzę się dość wcześnie. Myślę, że sen jest przereklamowany.

Którego utworu z przeszłości chciałbyś być autorem?
Revolvr: Myślę, że rekordów Michael’a Jacksona z legendarnych albumów. Niektórych rzeczy z przeszłości nie możesz wyciągnąć i skopiować. Po prostu nie możesz. Gdybym próbował zostałbym wyśmiany.
Gdyby wielka stalowa kula uderzyła w Twój dom, który jeden record ze swojej kolekcji próbowałbyś ocalić?
Revolvr: Reflekt: „Need to Feel Loved”. Jest ponadczasowy I doskonały, porywa mnie za każdym razem. Jest prawie niemożliwe, by zdobyć teraz jego dobrą cyfrową wersję.
Jeżeli w danej chwili nie słuchasz elektroniki, to czego?
Revolvr: Prawie wszystkiego. Od rocka po muzykę klasyczną. Jest to świetny sposób, by odświeżyć muzyczną paletę. Nikt o tym nie wie, ale mam sporą kolekcję soundtrack’ów filmowych. Otwiera mi umysł na nowe pomysły.
Jak spędzasz wolny czas, gdy nie nagrywasz?
Revolvr: Xbox Live. Halo lub Call of Duty Black Ops. Nazwa użytkownika: “RevolvrMusic” – zapraszam!
Jeżeli nie byłbyś muzykiem, co zrobiłbyś ze swoim życiem?
Revolvr: Podróżowałbym po świecie.
Powiedz nam coś na temat nadchodzących koncertów i wydań…
Revolvr: Nadchodzący tune z BugEyed Records zatytułowany jest „Kids Want Noise” – nie mogę się doczekać. Mam także remiks z Donaldem Guide legendarnego Spencer&Hill. Oprócz tego pracujemy z Sue Cho w studio nad oryginalnym materiałem. Z Donaldem jest w trakcie dyskutowania na temat wspólnej EP-ki, a także mojej własnej. Podjąłem współpracę z obiecującym wokalistą Bobby’m Anthony’m, który wydał numer z Ian’em Careyem i Snoop Doggiem „Last Night”. Najbardziej ekscytujące jednak jest to, że zbliża się utwór z profesjonalnym klipem, należy go śledzić. To będzie niesamowity rok!
Najlepszym sposobem aby być w stałym kontakcie, jest mój Facebook.

Tekst przetłumaczyła i zredagowała - Monika Chmiel.Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie treści bez zgody autora ZABRONIONA !!
enTrance 2010 Main Stage vol.7 - Jonas Stenberg - enTrance 2010
enTrance 2010 Main Stage vol.6 - Terry Ferminal pres. Mark Sinclar - enTrance 2010
enTrance 2010 Main Stage vol.5 - Jochen Miller - enTrance 2010
enTrance 2010 Main Stage vol.4 - Rank 1 - enTrance 2010
enTrance 2010 Main Stage vol.3 - Wippenberg - enTrance 2010