25 kwietnia ukazał się Balance 018, najnowsza kompilacja z serii Balance, tym razem z trackami i remiksami Nicka Warren'a. Nick Warren jest „1/2”grupy Way Out West, a także DJ'em solowym. Jest to pierwszy mix CD Warren'a od czasów Global 2008 Underground GU35 Lima.

Czym jest dla Ciebie Balance?
Nick Warren: Podziwiam Balance, jest dla mnie najciekawszą kompilacją na rynku w tej chwili, więc byłem bardzo szczęśliwy, że mogłem wziąć w niej udział. Jest bardzo przyjemna w prowadzeniu, nie jest tendencyjna. Wyszło dokładnie to, czego oczekiwałem. Udział w Balance był dla mnie ogromną przyjemnością.
Wygląda na to, że miałeś dużo swobody twórczej?
Nick Warren: Och, kompletnie. To było fantastyczne. Czasami można czuć się zniechęconym. Nie czekam na wydanie albumów od razu. Naprawdę, trzy miesiące zajmuje samo skontaktowanie się z wszystkimi producentami, wtedy pragnę, żeby utwory w ogóle wyszły. Jest to zwykle około 1000 utworów muzycznych wysyłanych do producentów. Jest to dość łatwe zgadnąć, które tracki „przejdą”. Zazwyczaj z 1000 wybieranych jest 10. Później trzeba przejść przez wszystkie decyzje "tak", "nie", "może", i pracować nad numerami aby zobaczyć, które z nich pasują. W tworzeniu albumu ważne jest dla mnie, by za 10 lat nadal brzmiał dobrze. Ważne, aby wybrać muzykę, która będzie przyzwoita nawet za kilka lat.
Co Twoim zdaniem czyni utwór ponadczasowym?
Nick Warren: Ponadczasowy klimat. Jeśli można spojrzeć wstecz na coś i pomyśleć ... że mogło to być stworzone w dowolnym miejscu w latach 1994 i 2010, to dla mnie to jest zawsze dobry znak.
Duże znaczenie ma styl produkcji lub sprzęt.
Nick Warren: Tak, oczywiście. Ale także pomysły. Poziom produkcji jest bardzo ważny, ale myślę, że znalezienie ponadczasowego klimatu muzyki elektronicznej jest ważne dla mnie.
Na Balance 018, miksujesz dużo melodii czerpanych z nowej szkoły techno.
Nick Warren: Dla mnie melodia zawsze była ważna, ale z czasem odkryłem bardziej progresywną stronę muzyki tanecznej. Niektóre gatunki (trance) nie rozwijają się, używając coraz to tandetniejszych melodii. Zawsze chciałem być po lepszej stronie. Myślę, że nowe techno robi duże postępy, stosując melodie i linie basowe, ale w połączeniu z tym, co jest w techno najlepsze-czyli perkusją i całą techno-ideą.
Czy na kompilacji znalazł się jakiś utwór, który był dla Ciebie zaskakującym odkryciem?
Nick Warren: O tak... był to „Hibiscus”. Wydawało się oczywistym, że został nagrany przez kogoś, kto nie spędza całego swojego czasu w klubach, ponieważ w pewnym sensie struktura utworu była niezwykła. To idealnie się sprawdza na płytach, jak widzisz, niektóre numery są stworzone do słuchania w domu, a nie w klubach.

Czy zdarza się, że utwór, który naprawdę Ci się podoba i chcesz umieścić go na płycie, całkowicie zmienia jej strukturę?
Nick Warren: Tak, oczywiście. Zdarza się, że ludzie denerwują się słysząc teksty: ”Uwielbiam Twój track, na pewno go użyję”, następnie przygotowujesz miks, po czym okazuje się, że on kompletnie nie pasuje. Jest tak zbudowany i ukierunkowany, że to po prostu nie gra. Sztuką jest dobranie utworów, które nadają „flow” miksowi. Zawsze chciałem, by moje miksy miały „to coś”. Uwielbiam zaczynać od niskiego pułapu wznosząc się w górę efektem rollercoastera, zamiast tak jak większość DJ'ów, powolnej wspinaczki. Ja poruszam się wśród stylów i dźwięków, które często zamiast w klubach, często sprawdzają się po prostu w domowym odtwarzaczu CD.
Co zadecydowało o różnicach między CD1 i CD2 na kompilacji Balance?
Nick Warren: Najpierw zrobiłem pierwszy, potem drugi (śmiech). Tak naprawdę było. Wiedziałem, że najpierw muszę zająć się pierwszym, było to dla mnie oczywiste. Pracowałem nad trackami, miksami i CD powstał. Gdy byłem przy końcu pierwszego krążka zobaczyłem co mi zostało i ponownie go przebudowałem.
W pewnym sensie, te dwie płyty składają się z zupełnie innych pomysłów. Zastanawiałem się, jakich utworów chcę użyć i po prostu je wprowadzałem.
Czy masz wizualne wyobrażenie o tym, jak będzie wyglądał miks?
Nick Warren: Wizualne nie, ale emocjonalne-jak najbardziej. Jestem szczęśliwy i podekscytowany kiedy coś tworzę. Kiedy słuchając dzieła siedzę i wybijam rytm nogą, wiem, że coś jest dobre. Kiedy tak się nie dzieje, wiem, że jest zbyt płaskie. Myślę sobie wtedy: „ nie, coś tu jest nie tak..”
Jeżeli mówimy już o sprawdzaniu jakości Twoich produkcji, czy tej samej metody używasz gdy piszesz utwór? Co Cię inspiruje?
Nick Warren: Ból zawsze działa. Zawsze działał podczas pisania piosenek. Myślę, że najlepsze utwory powstały właśnie wtedy, gdy autor miał złamane serce lub nie miał pieniędzy.
Tak było z Jimi Hendrixem. Ale na moim albumie nie ma nic z tych rzeczy. Wystarczy codzienne życie-to ono mnie inspiruje. To może być jeden dźwięk, który usłyszę. Ptak w ogrodzie...nadal kolekcjonuję stare winyle z lat 70-tych i 80-tych z dziwnymi niemieckimi numerami, czy może to być też muzyka z Uniwersytetu w Kalifornii, gdzie kilku facetów z syntezatorami wygrywało najdziwniejsze dźwięki na świecie. Wystarczy jedna iskra. To tak jak klocki, zaczynasz od jednego dźwięku, by móc stworzyć całą konstrukcję, która obiera pewien nadany przez Ciebie kierunek. Na początku jest tylko dźwięk, jednostka, czasem zupełnie przypadkowa, która nadaje ton całości.
Czyjego wokalu użyłeś w „Buenos Aires”?
Nick Warren: Jest kilka stron internetowych, które udostępniają bezpłatne próbki. Szukałem wokalnego sampla do „Buenos Aires” i znalazłem. Pewna dziewczyna wrzuciła swoje wokalne improwizacje na stronę. To był świetny loop. Wysłałem jej mail z pytaniem, czy mogę ich użyć, odpowiedziała „no jasne!”. Pasuje do „Buenos Aires” idealnie.
Czy słuchacze mogą spodziewać się Twojej produkcji z „wielkim wokalem”?
Nick Warren: Myślę o wokalach bez przerwy. Oczywiście z Way Out West to wciąż robiliśmy. Jody i ja pracujemy nad nowym materiałem, który ukaże się już wkrótce. Kiedyś pracowaliśmy z Omi, dziewczyną z Bristolu, której głos był po prostu świetny. Mam nadzieję, że jeszcze spotkamy się w studiu. Chciałbym stworzyć trochę naprawdę dziwnych wokalno-ambientowych tracków, bez perkusji itp. Po prostu iść do studia z syntezatorem i wokalistą, pracować cały dzień, połączyć to i zobaczyć, jak to się rozwinie.
Podoba mi się ten pomysł, ponieważ dzisiaj do muzyki tanecznej jest doczepianie wiele etykiet, niektórzy ludzie niestety myślą stereotypowo, bo pracujesz nad czymś całymi miesiącami...bez końca. Lata temu rock'n'rollowe bandy wynajmowały studio na 3 dni i właśnie w te 3 dni musiał powstać album. Podoba mi się idea zebrania muzyków w studio na jakiś czas, nieprzerwana praca aż do osiągnięcia oczekiwanego celu.

Jeżeli mógłbyś na tydzień zamienić się z jakimś DJ'em, grupą lub muzykiem, kogo byś wybrał?
Nick Warren: Chciałbym być w Foo Fighters na tydzień. Chciałbym być Davem Grohlem na tydzień. Myślę, że bycie w rockowym zespole przez 7 dni, byłoby dobrą zabawą. Nie chciałbym robić tego cały czas, latać prywatnymi odrzutowcami itd. ale byłoby to intensywne 7 dni.
Przecież dużo podróżujesz...
Nick Warren: Oczywiście, że tak, ale zazwyczaj na własny koszt. Way Out West miało kiedyś tour po Stanach Zjednoczonych. Podróżowaliśmy autobusem. Bardzo mi się to podobało.
Jaki utwór jest częścią Soundtracku opisującego Twoje życie?
Nick Warren: Zawsze chciałem powiedzieć „Oops, I did it again”-Britney, ale nie, to chyba nie to (śmiech). Pewnie byłoby to „Song to the Sirens”- This Mortal Coil. Pamiętam, że jako młody chłopak słuchałem tego w kółko na walkmanie Sony, spacerując po mieście, w którym wówczas mieszkałem. To bardzo duchowy i niesamowity utwór. Chciałbym, żeby grano go na moim pogrzebie, kiedy będę wrzucany do ognia.
Czy masz swoja ulubioną DJ'kę?
Nick Warren: Tak. Jest to dziewczyna z Argentyny: Victoria R. Jej utwór jest także na Balance. Myślę, że to prawdziwy talent i świetna producentka. Kolejną jest Estroe, jestem pewien, że o niej słyszałaś. Jestem wielkim fanem jej twórczości.
Masz ulubiony Balance z przeszłości?
Nick Warren: Joris! Kompilacja Jorisa Voorna jest świetna. Poza tym fantastyczny Balance był także w wydaniu James'a Holdena.
Kolejny Balance w przyszłości?
Nick Warren: Jak najbardziej!


Tekst przetłumaczyła i zredagowała - Monika Chmiel.Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie treści bez zgody autora ZABRONIONA !!
enTrance 2010 Main Stage vol.7 - Jonas Stenberg - enTrance 2010
enTrance 2010 Main Stage vol.6 - Terry Ferminal pres. Mark Sinclar - enTrance 2010
enTrance 2010 Main Stage vol.5 - Jochen Miller - enTrance 2010
enTrance 2010 Main Stage vol.4 - Rank 1 - enTrance 2010
enTrance 2010 Main Stage vol.3 - Wippenberg - enTrance 2010