Strona główna | Dodaj do ulubionych | Dziś 30 lipca 2010, imieniny Julity i Ludmiły | Wybierz kolor wortalu . . . . .
Aktualności klubowe Wywiady Nowości wydawnicze
Fotorelacje z imprez Relacje z imprez Spis klubów Kalendarz imprez Eventy
Sylwetki Oprogramowanie Sprzęt
Patronat Współpraca Redakcja Dj's Team Konkursy Linki Kontakt

Reklama








MDT Agency

PrologicMusic

DJ Maker official site

Mac de Vine

Ekwador







Aktualności klubowe

Relacja z Electrocity 2009

Nie jest to żadna forma spowiedzi świętej za swoje grzechy lecz niektórzy tak to nazywają,dając upust swoim muzycznym uniesieniom.Choć miejsce poprzez swoją nazwę skłania do wielu wyrzeczeń,to i tak tylko pewnie w sferze muzyki elektronicznej,np.podczas wyboru występu danego artysty.Polska agencja Soundtrade tworząc cztery lata temu,nowy,polski event,połączyła trzy najważniejsze elementy w jedną,spójną całość:świetny line-up artystów,organizacja imprezy na najwyższym,światowym poziomie oraz niebywałe i jedyne w swoim rodzaju miejsce,jakim jest klasztor w Lubiążu,tworząc jeden z najlepszych eventów w naszym kraju,jeżeli nie najlepszy-Electrocity 2009.Różnorakie gatunki muzyczne miał do dyspozycji każdy,począwszy od muzyki trance,przez house,electro,breakbeat,drum'n'bass,techno,aż po hardstyle&hardcore.Najważniejszą,największą,coroczną "mszę klubową z muzyką elektroniczną",czas było zacząć.




Od pierwszej,swojej edycji czyli od roku 2006,data imprezy jest niezmienna-14sierpnia.Poprzez trzy poprzednie edycje,do dyspozycji były 3sceny:Electrocity,Fly With Me oraz Run To The Sun.W tym roku,organizatorzy poszerzyli klubowe horyzonty,a także co za tym poszło-teren imprezy,prezentując 5scen:Electrocity,Run To The Sun,Gate To Hell(open air),Fly With Me,Red Tent(wnętrza klasztoru),gdzie zaprezentowało się 54artystów,podziwiać również mogliśmy [b]Festiwal Ognia,Ekran Wodny oraz znamienity głos Krystyny Czubówny przy intrach "wywoływanych artystów".To wszystko składało się na kolejny(już czwarty),wielki projekt............Electrocity 2009.


W poprzednich latach,kiedy dostępne były 3sceny,teren imprezy ograniczał się do głównej części klasztoru.W tym roku dodano 2nowe sceny,poszerzono catering,więc wykorzystano do tego cały kompleks klasztorny,co dodało jeszcze bardziej uroku temu miejscu.Pogoda zapowiedziana przez wszechstronnego górala-V_Valdiego,nigdy w tym terminie nie zawiodła,więc o deszcz nie trzeba było się obawiać.

Co do dojazdu,z największych miast Polski,uruchomiono specjalne autobusy,docierające na teren imprezy,postarano się również wyszczególnić specjalne drogi komunikacyjne PKP,aby klubowicze mieli jak najmniej problemów z przybyciem na miejsce docelowe.

Otwarcie bram nastąpiło dokładnie o godzinie 16.00,godzinę póżniej "startowały" już pierwsze sceny,wszystko miało się skończyć punktualnie o godzinie 7.00.

Nie mogło oczywiście niczego zabraknąć,rozbudowana strefa gastronomiczna mówiła sama za siebie,dodano również jeszcze pomysł z żetonami,które służyły tym razem,tylko do zakupu "lanego" piwa.Nie była tym razem dostępna możliwość skorzystania z szatni.Mapka z opisem całkowitego terenu eventu była rozdawana przy wejściu.


Gdy znależliśmy się już w środku,trzeba było wtedy zacząć zwiedzać to magiczne miejsce,oczywiście w towarzystwie nieodzownie towarzyszącej naszym zmysłom.......muzyki elektronicznej.

Tego roku,tym razem mieliśmy dostęp do 3scen open-air'owych(Electrocity,Run To The Sun,Gate To Hell)oraz dwóch,które znajdowały się wewnątrz samego klasztoru(Fly With Me,Red Tent).Opierały się one wszystkie na konstrukcjach LED-owych oraz dużej liczbie zewnętrznych ekranów,na których mogliśmy podziwiać świetne efekty wizualne,dotyczące samego klasztoru i nie tylko.











Electrocity Stage(start:17.00-koniec:7.00).

17.00-17.45 Keeyo
17.45-18.30 Levy
18.30-19.30 U-Nick
19.30-20.30 Wet Fingers
20.30-21.30 Funkagenda(Wielka Brytania)
21.30-23.00 Crookers(Włochy)
23.00-0.00 V_Valdi pres.Showtime
0.00-0.05 FESTIWAL OGNIA
0.05-1.30 Felix Da Housecat(Stany Zjednoczone)
1.30-2.45 Kenny Dope MASTERS AT WORK(Stany Zjednoczone)
2.45-3.45 Africa Islam MR X(Stany Zjednoczone)
3.45-5.00 Laidback Luke(Holandia)
5.00-6.00 Inox
6.00-7.00 Marco Saville feat.Dziubee Drummer

"Główna scena" open air festiwalu startowała dokładnie o 17.00.Wraz z początkiem,kiedy ludzie co dopiero zaczęli się zbierać,tłuste,electro-house'owe beaty zaserwowali rodzimi artyści:Keeyo,Levyi U-Nick.O 19.30 pojawił się warszawski duet Wet Fingers,z którego jeden przedstawiciel niedawno supportował samego Tiesto,mowa tutaj o Adamusie.Pojawiło się kilka produkcji z ostatniego albumu,znane,house'owe remiksy,a w szczególności "Let The Sun Shine" formacji Milk&Sugar.Można było powiedzieć,że ich występ,był kolejną,udaną próbą "wejścia" zagranicznej gwiazdy-tym razem,już o 20.30.Adam Walder aka Funkagenda,ostatnio będący we wspaniałej dyspozycji,czego przykładem był zeszły rok,sprawdził się znakomicie.Grając z laptopa,z małymi problemami technicznymi podczas występu,nie zraził się jednak tym i serwował kawałek po kawałku,coraz mocniejsze sztosy.Riff z Clocks Coldplay,remix Street Spirit Radiohead,czy wspólny organ z Markiem Knightem Man With The Red Face nie mogło przebić genialnego What The Fuck,w wersji a'capella.Wielbiciele najbardziej pokręconych beatów czekali tego wieczoru na duet Crookers.Na pierwszy rzut oka,panowie z Włoch(Andrea Fratangelo i Francesco Barbaglia)zachęcali bardziej do odwiedzin festiwali hip-hopowych niż muzyki elektronicznej,ale nic bardziej mylnego.Muzycznie nie można było być obojętnym.I Want Your SoulArmanda Van Heldena,przypomniało początki festiwalu Electrocity,tak,jak nagranie Dusty Kida The Cat.Fidget-electro-crunk-hop-house,tak możnaby określić tą wybuchową mieszankę soczystego seta,któremu na deser nie mogło zabraknąć takiej ikonki popkultury,jak Day 'N' Nite czy na samo zakończenie kawałek Uniting Nations.


Przed momentem kulminacyjnym wieczoru,pojawił się jeszcze jeden nasz rodak,jedna z osób,dzięki której co roku(od 3lat)mamy sam festival-V_Valdi.Można powiedzieć,że w 100% dopasował się do sceny,na której grał.Było bardzo electro-house'owo,momentami nawet aż za bardzo lecz "wisienka na torcie" Davida Guetty When Love Takes Over zrobiła swoje,przypominając wszystkim obecnym najlepsze i najciekawsze wakacyjne wspomnienia.

Z małym opóżnieniem,ale kilka minut po godzinie 0.00,niebo "zaświeciło" na nowo,ukazując przepiękny pokaz fajerwerków,tworząc niebywały Festiwal Ognia.





Druga część nocy,należała już,prawie w całości dla przedstawicieli nowojorskiej sceny klubowej-Felixa Da Housecata,Kenny'ego Dope'a(Masters At Work)oraz świetnie znanego u nas,można powiedzieć już nawet,że "rezydenta" tego eventu,Mr.X Africa Islam.Pierwszy nieco zaskoczył na wielki plus,trochę starszymi kawałkami New Order i Nirvany,w nieco nowszych remiksach,prowadząc muzykę elektroniczną poprzez różne stany,gatunki i odłam nieco wiekowych nagrań,gdzie dało się poznać nawet chicagowskie korzenie.Kenny Dope przejechał natomiast przez wszystkie odcienie i podgatunki muzyki house,nie mówiąc już o kosmicznych miksach i rekordach w zmienianiu nagrań przez Afrika Islam.Już sam moment otwarcia,niektórych rozłożył na łopatki,gdzie pojawiło się intro,z dobrze znanego serialu o pozaziemskich dokonaniach Z Archiwum X - The X Files.W ciągu godziny zaprezentował chyba wszystkie stare,ale również nowe perełki muzyki elektronicznej,od Beatbox Rockera Westbama,I Know You Want Me Marlona po Insomnia Faithless czy When Love Takes Over Davida Guetty.Mikrofon był tutaj również nieodzownym atrybutem,co podkreślał,co jakiś czas,sam artysta.Niektórym takie coś się nie spodobało,znależli się także i tacy,którzy ten występ uznawali za majstersztyk z cyklu "The Best Of",nie mogąc zaprzeczyć aczkolwiek temu,że w tym czasie pod sceną bawiły się tłumy.


Powrót do Europy zafundował Laidback Luke.Kto nie znał tej postaci(jeżeli był ktoś taki),mógł się dopytywać i domniemywać,jak tu nie słuchać muzyki,gdyż jest ona tak piękna,co udowodnił dokładnie Luke w swoim secie.Była to bynajmniej tym ciekawa podróż,iż prowadziła przez wiele autorskich kawałków i remiksów,także od formacji Daft Punk,już nie mówiąc,jaką euforię wywołały:Prodigy Breathe oraz Always The Sun Ryśka Duranda.Ostatnie beaty należały do naszych artystów,Inoxai Marco Saville'a,którzy nie dali po sobie poznać,że chcą jak najszybciej skończyć.Waldek zaprezentował swój nieco muzyki trance przy Advanced,tym razem w nieco elektrycznym,autorskim remiksie,a Marco pod batutą swojego przyjaciela,grającego na bębnach Dziubeego Drummera,przywitał wszystkich promykami wschodzącego słońca.


Run To The Sun Stage(start:17.00-koniec:7.00).

17.00-17.45 Maniana
17.45-18.30 Suhy
18.30-19.30 Carlo Calabro
19.30-20.30 Vincent Vik
20.30-21.30 KC
21.30-22.45 Ronald Van Gelderen(Holandia)
22.45-0.00 Wippenberg(Niemcy)
0.00-0.05 FESTIWAL OGNIA
0.05-1.30 Infected Mushroom(Izrael)
1.30-2.45 Christopher Lawrence(Stany Zjednoczone)
2.45-4.00 Lange(Wielka Brytania)
4.00-5.00 Marcel Woods(Holandia)
5.00-6.00 Maciej Wowk
6.00-7.00 Indecent Noise

Scena Run To The Sun była położona "w centrum uwagi",więc ciężko nie było jej zauważyć.Niektórzy nazywali ją klubową,ponieważ była jedyną,na której można było spotkać tak różnorodne gatunki muzyczne,w tym roku jednak postawiono w szczególności tutaj na muzykę trance.Na początek zaczęło się bardzo klubowo,nie znaczyło to oczywiście,że spokojniej.Maniana i [/b]Suhy[/b] dali mocną rozgrzewkę przed kolejnymi artystami.O 19.30 zrobiło się już bardzo trance'owo,za sprawą samego Carlo Calabro,który zwieńczył swoje dzieło pięknym Archangel Buriala(William Bevan).Vincent Vik podróżował zarówno w muzyce house,jak i trance,ale w mocniejszej wersji.Krzysztof Chochłow a.k.a.KC zaprezentował także swój swoisty misz-masz.Nie mogło zabraknąć premiery jego najnowszego singla,kawałkiem Dark Side Of The Sun,niemałe zaskoczenie wywołało What The Fuck Funkagendy,które akurat nie było grane w tym samym momencie,ponieważ niedaleko,na wyżej wymienionej scenie,grał sam zainteresowany.Nieco póżniej,przyszedł czas dla niektórych,na jedną z gwiazd tego wieczoru na tej scenie-Ronald Van Gelderen.Widać było,że mimo wczesnej godziny jego występu,duża liczba osób właśnie na niego czekała.Zawsze z pojawieniem się tego artysty,mieliśmy do czynienia z ciekawym show.Tym razem też tak było,ale nieco w uszczuplonej wersji........Ronald bardziej skupił się na serwowaniu "smakowitych" kawałków w swoim secie........nie mogło jednak zabraknąć This Way,w jego autorskiej wersji,zaśpiewanej a'capella oraz takich sztosów jak:swoje własne Embrace Me czy bardzo piękny Backstabberz,w remiksie Ummeta Ozcana,a także Biding My Time Artento Divini[/b].Piękna trance'owa uczta od mistrza ceremonii.


Mistrzowskie aspiracje związane w dwujnasób z muzyką trance kontynuował Wippenberg.Według mnie oddał się z zupełności w swoim secie temu gatunkowi muzycznemu.Remiksy Chakalaki królowały,ale pojawiły się również własne utwory i kompozycje z niezapomnianym klimatem Front spod aliasu Sphaery,a także Should Have Known Cosmic Gate czy Home Paula Van Dyke'a,z wokalem Johnego McDaida.Było pięknie,cudownie,miodowo dla uszu,przed zbliżającym się,jednym z punktów kulminacyjnych wieczoru,czyli Festiwalem Ognia,widocznym również ze sceny Electrocity.






Gdy temperatura trochę opadła,oficjalny debiut na polskiej ziemii(po raz pierwszy)dali Infected Mushroom("Toksyczne Grzybki").Erez i Amit "zapowiedzieli się",jakby za chwilę miał pojawić się koncert gwiazdy muzyki rockowej,był to jednak swoisty live-act psychodelic trance.Dało się zauważyć,że publika trochę przeżyła niemałe zaskoczenie,ale to tylko w momencie wstępu,poprzez dalszy ciąg,użyczający swojego głosu-Amit Duvdevani,zauroczył większość i nie było chyba tego wieczoru osoby,która będąc w pobliżu,w tym samym momencie,przeszłaby obojętnie wobec tego,co prezentowali reprezentanci Izraela.Jako,że utwory wokalne miały przewagę,identyfikowały się głównie z niedaleką lub bliższą przeszłością zespołu,np.rozpoznawalna wszędzie wizytówka zespołu Bust A Move czy propozycje z ich wcześniejszych albumów:Intelligate,Classical Mushroom i w najwłaściwszym momencie "Miasto Przyszłości"(Cities Of The Future),które tworzy od kilku lat społeczność,klimat i atmosferę Electrocity.


Kolejny artysta zza oceanu-Christopher Lawrence,kontynuował niemalże w całości dokonania poprzedników w gatunku "psy",nawiązując również do ostatnich dokonań Johna "00" Fleminga,w przez niego zremiksowanym albumie(Attention,Beyond The Limit),własnych tworów i remiksów,z nutką optymistycznego And Then panów:Goeij'ego(Rank1) i Millera,kończąc to wszystko premierowym nagraniem Danny'ego Powersa Eternal Call.Jak pokazali poprzednicy,nie odstał również Chris,muzyka za oceanem pod postacią samych artystów,jak i nie tylko.......ma się dobrze.Przypomniał również o tym Lange,który po niedawnej wizycie u nas,postarał się kontynuować udaną serię wojazy po naszym kraju,grając również wiele propozycji ze swojego,ostatniego albumu Better Late Then Never,którego pamięć nie ominęła perełek Songless,Follow Me i wokalu pani Howells w Out Of The Sky.Choć godzina czwarta nad ranem,nie jest młodą godziną,to Marcel Woods potrafił w jak najbardziej odpowiedni sposób,zrobić z niej użytek.Fani tego artysty,mogli podczas seta nawet zgadywać,który utwór będzie następny z dyskografii,bowiem całościowo mieliśmy do czynienia ze "znanymi i lubianymi" utworami.


Dwie,ostatnie godziny,należały do prezentera i dziennikarza muzycznego,prowadzącego Dance Mix Chart-Macieja Wowka oraz Indecent Noise'a.I tutaj ponownie mogliśmy zauważyć pomniejszającą się z biegiem czasu frekwencję podczas występu Polaków,znowu niesłusznie.Tech-trance momenty od Macieja i trancowe mash-up'y od Olka poniosły emocje pozostałych jeszcze o tej godzinie ludzi i zakończyły swoją działalność pod znakiem gatunku,który przez większość panował na scenie:TRANCE.


Red Tent Stage(start:20.00-koniec:4.00).

20.00-21.30 Vivka
21.30-23.00 Miqro
23.00-00.30 Definition Of House Music ( D'Vision & Incognito back to back set and Darya Sergiyenko live vocal)
00.30-2.30 Martin Doorly(Wielka Brytania)
2.30-4.00 Ann D

Red Tent czyli niespodzianka od organizatorów przed samym rozpoczęciem tegorocznej edycji.Prowadziła do niej najdłuższa i najbardziej kręta droga w środku murów klasztoru.Okazała się bardzo dobrym pomysłem.Startowała o godzinie 20.00,a pierwsza za konsoletą pojawiła się.......kobieta,z Bydgoszczy-Vivka czyli niegdyś połowa znanego,damskiego duetu 2 Sweet Blondies.Zaczęła się na dobre zabawa z muzyką house,którą Ewa coraz bardziej stopniowo robiła się coraz cięższa,dochodząc nawet do małych przebłysków samego techno.Kojarzony z bardziej plażowymi rytmami,Miqro,również dodał od siebie bardziej skoczne beaty,które po chwili wypełniły prawie cały dance floor.


House,house,house.......można było wiwatować przy następnym,rodzimym artyście,wrocławskiej grupie Definition Of House Music,w której skład wchodzą:D'Vision,Incognito oraz ukraińska wokalistka,Darya Sergiyenko.Pojawiło się z samej nazwy wiele perełek muzyki house,z równie pięknymi wokalami.


Przez kolejne,dwie godziny,choć scena wydawała się być najmniejsza,to zgromadziła chyba największą frekwencję,ciężko było w tych godzinach przedostać się na Red Tent.Kto był sprawcą tegoż zamieszania?Stały gość Ibizy,prosto z wysp,Martin Doorly.To,co działo się podczas jego seta,przeszło najśmielsze oczekiwania wszystkich zgromadzonych,a także tych,którzy w tym czasie byli na innych scenach,ale o tym usłyszeli.Martin miksował z gracją,dokładnie,na żywo,aż niektórzy musieli podejść bliżej,żeby móc w to uwierzyć na własne oczy.Cały gatunkowy misz-masz muzyki elektronicznej bez żadnych wyjątków zmieniał się z utworu na utwór,wywołując euforyczną reakcję publiczności,gdzie nie tylko głośno mówiło się o tym secie w trakcie jego trwania i po zakończeniu,ale również długo,długo potem.Czy w przyszłym roku Martin może "awansować" na inną scenę.......Electrocity lub Run To The Sun.......zobaczymy........póki co stał się napewno(ze swoim setem i nie tylko)honorowym obywatelem tegorocznego,"elektrycznego miasta".


Zaczęło się kobieco i sympatycznie,tak samo było na koniec.Urocza Ann D pożegnała się w rytmach electro-house,w których czuję się najpewniej.Mimo końcówki czasu trwania sceny Red Tent,nie było chwili,żeby ludzie nie byli nią zachwyceni.Pomysł i idea tego gatunku została zaakceptowana.


Gate To Hell Stage(start:19.00-koniec:6.00).

19.00-20.00 Malec
20.00-21.00 Skydriver
21.00-22.00 DeeJean Kim(Niemcy)
22.00-23.00 Brian M feat.MC Bunn(Walia)
23.00-0.00 Enigmato
0.00-1.15 Blutonium Boy(Niemcy)
1.15-2.30 The Prophet(Holandia)
2.30-3.45 Zany(Holandia)
3.45-5.00 Vortex(Włochy)
5.00-6.00 Joeker(Niemcy)

Kolejna,debiutująca scena na Electrocity,pierwsza dodatkowa,położona już nie na samym głównym terenie klasztoru,ale poza nim.Kojarzona z najbardziej konkretnymi odbiorcami,za których uważano miłośników muzyki hardstyle&hardcore.I tak rzeczywiście było,nie tylko sądząc po ubiorze lub koszulkach czy innym image'u najzagorzalszych fanów.Oczywiście również pokwapili się tam miłośnicy mocniejszych brzmień,takich jak:trance,tech-trance,techno.Za uroczyste otwarcie odpowiadał Malec,który na rozgrzewkę przechodził od muzyki trance,do bardziej mocniejszych rytmów hard,z jego debiutanckim kawałkiem,stworzonym razem z Plazmatek-Endless Love.Powoli do bardziej odważniejszych tworów muzyki hardstyle przekonywał Skydriver.Takie tracki jak:Be Quiet/Impressive oraz [/b]Victory[/b],nie mogły przejść obok mnie obojętnie.Nie Lady Dana,nie Tatana,ale przedstawicielka niemieckiej sceny hardstyle&hardcore-DeeJean Kim.Jako,że tej nocy była jedyną reprezentantką płci pięknej,nic nie zapowiadało,że będzie bardzo łagodnie,pomimo kilku vocali na początku.Wraz z każdą minutą słowo "hard" miało coraz śmielszy wyraz,przeradzając się powoli w "style",wieńcząc samą końcówkę w stylu "core".Dla mnie jeden z najlepszych setów imprezy,co uwieczniłem pełną godziną własnych szaleństw.


Jak brzmi muzyka hardstyle na wyspach,zademonstrował na żywo Brian M.Wokal Gwen Stefani z No Doubt trochę rozczarował,ale po kilku minutach nastąpiło odpowiednie tąpnięcie i przekierowanie na odpowiednie tory.......już bez minimalnego odpoczynku.Vibrations w hardstyle'owej wersji i Into Hell poprowadziły do bram upragnionego piekła,w którym już czekał Enigmato.Jeden z czołowych artystów hardstyle w naszym kraju pokazał,że Polak potrafi i jest w bardzo dobrej formie,i to z bardzo mocnym skutkiem.


Od godziny 00.00 rozpoczęła się już prawdziwa uczta.Mroczniejsza,druga część piekielnej nocy,zaczęła się po niemiecku od Blutonium Boya,gdzie królował w 3/4 seta gatunek w wersji "style".Przypomnienie wspomnień z tegorocznego Defqon 1-The Prophet.Recession,The Chubby czy sam hymn tegorocznej edycji od Headhunterz Scrap Attack.........nie mieli sobie tego wieczoru równych.Zany przyłożył do tego jeszcze Our Power,Vortex swój włoski hardstyle,a zwieńczył dzieło Joeker,swoją dawką hardcore'u.Takie mocniejsze urozmaicenie było bardzo potrzebne na tym festiwalu i przyjęło się z bardzo dużą frekwencją,więc na przyszły rok można chyba być spokojnym o gatunek hardstyle&hardcore na Electrocity,co mnie bardzo osobiście cieszy.


Fly With Me Stage(start:17.00-koniec:7.15).

17.00-18.00 Michał Lazar vs Grzegorz Es
18.00-19.00 Mindfuckers
19.00-20.00 Poziom X
20.00-21.00 Sonic Trip
21.00-22.15 Nic Fanciulli(Wielka Brytania)
22.15-23.30 Anja Schneider(Niemcy)
23.30-00.45 Marco Carola(Włochy)
00.45-1.45 Luciano pres.Aether Live(Szwajcaria)
1.45-3.00 Eric Sneo(Niemcy)
3.00-4.15 Pet Duo(Brazylia)
4.15-5.15 Kami Lee
5.15-6.15 Adam Toxic
6.15-7.15 Chris In

Gdyby nie scena Gate To Hell,z muzyką hardstyle&hardcore,to najwyrażniej scena Fly With Me raziłaby swoimi najcięższymi brzmieniami.Nie było jednak wcale lekko,w pewnych momentach było słuchać,a nawet czuć,że wnętrze klasztoru tętni mocnym,głębokim życiem.Jednak i tutaj małe problemy techniczne i artystyczne zrobiły swoje.Około godziny 19ej pojawił się wrocławski duet,Mindfuckers.Technicznie i mocno zaczęło się robić od samego początku.Poziom X również nie zmieniał "gatunkowego tematu" zapoczątkowanego wcześniej,grał on jednak nieco dłużej,ponieważ nie pojawiła się tego wieczoru formacja Sonic Trip.Dopiero przed godziną 22 pojawił się na scenie,pierwszy artysta zagraniczny,jako kolejny "wyspiarz"-Nic Fanciulli.Tutaj dało się usłyszeć muzykę techno,bez żadnych house'owych lub innych wstawek.Kolejnym przykładem,że nie każda kobieta musi być delikatna,przynajmniej w muzyce,potwierdziła Anja Schneider,szefowa własnej wytwórni Mobilee wcale nie zwolniła tempa,bardziej je zwiększyła,przed występem Marco Caroli.Choć sam artysta stracił troszkę nerwów na samym początku,to dalej już nic nie przeszkadzało w tym,żeby zaprezentować swoje techniczne odmiany,w jak najlepszym stylu,co naprawdę świetnie mu wychodziło,będać dla niektórych pionierem w muzycznej ekstazie tego wieczoru.Luciano pres.Aether Live,show live act,dla wielu punkt zwrotny Fly With Me,a także całej imprezy.Jak wyszło?Dla mnie nieżle.......można powiedzieć,że było spokojnie i nastrojowo,ale nie usypiająco.Trzeba było jednak samemu to zobaczyć na własne oczy.

Szybkie przejście ze sloganem:"Let's Go Techno",dał Eric Sneo.Jednak sam on nie dał temu gatunkowi tyle,ile duet Pet Duo z Brazylii.Niejedni określali to,co zrobili Ana i David,jako "techniczna sieczka".Kami Lee,młoda,zdolna artystka z Białegostoku.Końcówka w wykonaniu Adama Toxica i Chrisa In'a nie była już tak mocna,ale za to przebogata muzycznie.Przesłanie klasztoru "Leć Ze Mną" spełniło się w stu procentach,bowiem przy żadnym artyście nie zabrakło kompletu publiczności,a emocje na twarzach i radość samych przybyłych,jest najlepszym tego słowa dowodem.


Czwarta edycja Electrocity nie była już tym samym,czym jej poprzednie edycje.Nie ważne,że nie wystąpiła żadna z typu takich gwiazd,jak:Armin,Tiesto,Paul Van Dyk czy Above&Beyond.Ulepszone sceny Fly With Me,Run To The Sun,Electrocity,które tworzyły świetne konstrukcje z LED-ów,pokazy laserowe i pirotechniczne czy ekran wodny.Dodatkowe sceny:Red Tent,do której prowadziły ścieżki tajemnych przejść i korytarzy oraz Gate To Hell,która dla mnie osobiście przyjęła się znakomicie,zebrała nowych,ciekawych ludzi,preferujących te najcięższe rytmy,już nie mówiąc o efektach świetlnych i basowych,które odbijały się na stojącym z tyłu budynku.Co tu dużo mówić......z każdą kolejną edycją Miasteczko Electrocity nam się rozrasta,a to dopiero czwarta edycja.Dokładając świetną produkcję,zarówno od strony fizycznej(artyści oraz ludzie którzy tworzyli to miasteczko własnymi rękami),muzycznej(sami artyści),ale również technicznej,zapewnionej przez nasza agencję Soundtrade,całość stwarza niebywałe przeżycia i emocje,których trzeba chociaż raz przeżyć,chcąc doznać trwałego efektu Electrocity,który trwale utrwala się w nas samych.Na dłłłłuuuugoooo........

YOU WILL REMEMBER THIS EVENT 4EVER

Relację z Electrocity 2009 sporządził Ariel Poślednik(korek)+zdjęcia Zbigniew Sosiński(Maker).

Wszelkie prawa zastrzezone. Kopiowanie treści bez zgody autora ZABRONIONA !!

Data publikacji : 21 września 2009 godz. 10:15
Wykonanie Peter Soft 2008 | Muzyka klubowa - Wortal Muzyki Klubowej Club Life wszelkie prawa zastrzeżone © | Alfa Version
Aktualności klubowe Wywiady Nowości wydawnicze Fotorelacje z imprez Relacje z imprez Spis klubów Kalendarz imprez Eventy Sylwetki Oprogramowanie Sprzęt Patronat Współpraca Redakcja Dj's Team Konkursy Kontakt muzyka grecka